作词 : Patryk Lolo 作曲 : Gabriel Bieszczad Skacowany sobą wychodzę na front Popiół i diament Zamuły, halunów, agonii mi dość Żywy na amen już Od pasa do pasa i do dechy gaz Po wilczy bilet Za wybite ściany w otuchę mi daj Ciary, wiesz, ulubione me, tylko dzięki nim czuję, że... Nie ma czasu na błędy, kiedy błędnik sam zapomina o trasie Zero przerwy, kiedy przerywa nam monotonia lot I na końcu kolejki stoimy we dwoje, czekamy na zasięg Myślisz pety, a może to temat, a może Tic-Taci czy może Versace, co? To życie rzuca mi cytryny, więc biorę Wyciskam noc, wyciskam sok na uszy Twe poranione Po nowy zgiełk i uśmiech jej, co zmienia szarości w kolor Do nieprawego świata wstaję prawą nogą dziś Skacowany sobą wychodzę na front Popiół i diament Zamuły, halunów, agonii mi dość Żywy na amen już Od pasa do pasa i do dechy gaz Po wilczy bilet Za wybite ściany w otuchę mi daj Ciary, wiesz, ulubione me, tylko dzięki nim czuję, że... Mijam własny kąt Mijam złoty róg Mijam własny cień Uwierz mi, dla Ciebie tylko gnam Dla Ciebie tylko... Ale ściana czy dach? Nie chcę wiedzieć, co lepsze, nie Ściana czy dach A polskie sny wypierdalam na wejście Te koszmary na pętle, a na klipy te pensje Do góry ręce Śnię na jawie codziennie, śnię na jawie codziennie Zamieniam awersje w powód, wersy w powódź Pędzę w noc, a po bezcenne na pełnej aż do grobu Piję, to za błędy w nowiu I za przeszłe, i przyszłe, i znowu, zrozum Ten owoc zakazany, co go ulubiłem tak Daje po strunach czy daje w kość? Dzisiejsze krzyki to góra gwar A nowe dobro to stare zło I pieprzę Twe miliony monet Szacunek splunięcia niewarty I wszystkich frajerów, co zbijają pionę A gdy się odwracam, to życzą przepaści jak ty Dalej jebać was, jebać cię Ciebie i ciebie po pierwsze Przyjdź z kolegami mnie zabić Tak nafetowani i na spółę stwórzcie legendę Bo nie mam już do stracenia nic więcej (do stracenia nic) Do stracenia nic więcej - opalam rezerwę Jedyne co pewne: nie chcę Żadnych zmartwień, żadnych presji Żaden uzurpacji festyn Już mnie nie zatrzyma wcale Żadnych zmartwień, żadnych lęków To chomąto łap, podziękuj Duma ciężkostrawne danie I wolę czarny ekran, niż te cholerne białe kreski, rozumiesz? A nawet bardziej niż czarny ekran, to wolę... to wolę ekran niebieski Niż sznury na szyję w promocji na najbliższe 30 lat I może jeszcze stołek do tego gratis, co? AAAAAA Dylematy na delete, gorzkie żale na finisz To 88 przez h i wszystko gdzieś Kiedy szosa się dymi, Ty nie pytaj o wynik Ostatni będą pierwszymi; Igrekzet